|
|
freeride - czyli jazda dowolna, wykraczająca poza wszelkie ograniczenia
Wojna ze snowboardzistami przeszła do historii. Klany były wyraznie podzielone, byli gangsterzy i uczciwi obywatele. Ale sprawy zaczęły się komplikowac.
Okazało się, że już nie wszystkim narciarzom wystarczy grzeczne zeslizgiwanie się po gładkich jak stół trasach, a ucieczka między tyczki też wielu nie odpowiada.
Z drugiej strony, nie wszyscy deskarze pałali do narciarzy nienawiscia, o dziwo wielu się z narciarzami (po cichu) przyjazniło.
Snowboarderzy nudzili się na zwykłych stokach, przyciagały ich raczej góry niewyrównane ratrakami, niepokreslone wyciśgami.
Chodziło o odkrywanie swiata, o pokonywanie własnych przyzwyczajen, a często równiez własnego strachu, gdy jest się w miejscu nowym, nieznanym.
Równolegle w paru miejscach na swiecie, w Stanach, we Francji... potworzyły się grupki poszukiwaczy przygód, okreslajace to, co robia, mianem
freeride - czyli jazdy dowolnej, wykraczającej poza ograniczenia.
Sami wybierali sobie trasy i wyzwania. Opinia szalenców tylko dodawała przygodzie smaczku.
Dzis rajderzy (od ang. riders) sa wszędzie. Kiedy sa narciarzami poszukującymi większych emocji, zjeżdżaja z utartych szlaków, wypytuja o nowe,
nieznane miejsca poza trasami. Gdy sa ski bumami, wchodza na okoliczne góry, wyszukuja ciekawe trasy do zjazdów, efektowne skałki do skoków.
Bywaja też zawodowe ekipy freeride owe w stacjach narciarskich jak np. Snowlegend. Grupa rajderów, którą można by raczej nazwać neo przewodnikami,
w stworzonej wyłacznie dla freeride owych eskapad stacji la Grave, gdzie wyciag wywozi człowieka na lodowiec La Meije (3982 m), aby potem pozostawić mu
całkowita wolność w wyborze zjazdu, bo tras praktycznie nie ma. Tu się własnie przydaja przewodnicy Snowlegend, których znajomosć terenu pozwala w pełni
wykorzystać 2150 metrów różnicy wzniesień freeride owego raju.
Narty freeride owe też sa dostosowane do okoliczności.
Musza sprostac kazdym warunkom... najwazniejsza jest tu stabilność i ciag w skręcie, nie idealnie wycięty łuk. Poza tym puch lubi długie narty, a puch jest jednym
z najwazniejszych atrybutów rajderskiej wolności.
Elita freeride u to grupy zawodowych rajderów.
Szalenstwa tych, którym udało się dostac do zawodowej stajni
nie maja zadnych granic. Można ich spotkac w klasycznych alpejskich, raczej ski tourowych, czy ski alpinistycznych kontekstach, ale równie dobrze w
Ameryce Południowej, na Spitzbergenie, Antarktydzie, czy... w Zakopanem! Freeride łaczy się z czymś, czego u nas ciągle mało: radościa, lekkościa i dobrym
przygotowaniem fizycznym. Na polskich stokach czujesz się jak w ławicy sardynek. Tłok, zadnej fantazji w jezdzie i pomysłów na wykorzystanie góry.
Tymczasem wolność powinna inspirowac. Niekoniecznie chodzi tu o super wyczyn.
Tymczasem cała filozofia freeride u jest próbowaniem nowego: nowych tras, nowych wyzwan i emocji. Dlatego najlepiej dotrzec wysoko w góry.
Tam, gdzie dziko. Gdzie nie dojeżdza wyciąg. I były turysta czy ski-bum nagle znajduje w sobie motywację, zeby wziac narty na ramię (lub na plecak) i wyruszyć
gdzies, hen daleko, gdzie podobno jest niesamowity korytarz i doskonała seria skałek. I okazuje się, że można zrobić znacznie więcej, niż większości kiedykolwiek
się to może zdarzyc i zamarzyc. Idealnie wycyrklowane ewolucje i wychuchana atmosfere narciarskiego swiatka, zeby miec motywacje do innej przygody?
Może kolejki do wyciagów i tłum na trasie wydaja nam się jeszcze koniecznym warunkiem narciarstwa? A może uważamy wręcz, że deskarzy zastapił nowy wróg?
Jeżeli tak, to droga przed nami długa. Twierdze jednak, ze czasem zachcemy czegoś odmiennego. I wtedy warto pomyslec o czyms tak prostym,
tak starym i tak nowym, jak freeride.
|
|